Fundacja Proelio: Propozycje MEN ws. edukacji zdrowotnej to fałszywy kompromis
W czwartek 9 kwietnia minister edukacji Barbara Nowacka ogłosiła, że edukacja zdrowotna od nowego roku szkolnego ma być przedmiotem obowiązkowym dla uczniów klas IV-VIII w szkołach podstawowych oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. Nieobowiązkowe będą jedynie zagadnienia dotyczące "zdrowia seksualnego".
– Barbara Nowacka przedstawia rozwiązanie jako "kompromis" i uszanowanie zdania przeciwników, tyle że to nieprawda – stwierdza Zbigniew Kaliszuk z Fundacji Grupa Proelio, autor apeli "Nie dla deprawacji seksualnej w szkołach" i "NIE dla obowiązkowej edukacji zdrowotnej" podpisanych łącznie przez ponad 100 tys. osób. – Krytyczne uwagi zgłaszaliśmy nie tylko do treści wpisanych w podstawie programowej w dziale "zdrowie seksualne", ale także do innych jej obszarów, w szczególności do działu "zdrowie społeczne", który porusza wiele zagadnień dotyczących rodziny i rozwijania relacji w duchu dla wielu rodziców nieakceptowalnym – komentuje.
EZ bez nauki o małżeństwie
Wyjaśnia, iż zapisy obowiązującej podstawy programowej rodzą obawy, że zamiast rozwijać w uczniach pragnienie budowy trwałych więzi małżeńskich i rodzinnych, będą oni uczeni akceptacji dla konkubinatów i innych nietrwałych modeli związków. – W podstawie programowej dla szkół podstawowych ani razu nie pojawia się słowo "małżeństwo" – mowa jest jedynie o "miłości dojrzałej". Z kolei w szkołach ponadpodstawowych relacja małżeńska ma być omawiana zaledwie jako jedna z kilku równorzędnych opcji, obok relacji romantycznej i partnerskiej. Brakuje wskazania pożądanego wzorca relacji – zaznacza.
Zbigniew Kaliszuk zwraca uwagę, że kwestia rodziny w pozytywnym świetle pojawia się jedynie w klasach IV–VI. – Na późniejszych etapach edukacji brakuje jakiegokolwiek pozytywnego przekazu w tym zakresie. Podstawa programowa całkowicie pomija temat wierności małżeńskiej oraz budowania trwałej rodziny, nie wskazując pożądanego wzorca w tym zakresie. Zamiast tego dzieci i młodzież są oswajane z różnymi formami związków pozamałżeńskich. Uczeń szkoły podstawowej ma „opisywać zmiany mogące występować w rodzinach, w tym separację, rozwód oraz wejście rodziców w nowe związki”, natomiast uczeń szkoły ponadpodstawowej ma „z szacunkiem formułować komunikaty dotyczące decyzji innych osób związanych z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji czy rozwodzie”. Zapisy te nie budziłyby kontrowersji, gdyby program w innych punktach kładł nacisk na przygotowanie młodych ludzi do życia w małżeństwie i ukazywał jego wartość. Tak się jednak nie dzieje. Wydźwięk jest jednoznaczny: rozwód i rozpad rodziny ukazane są jako normalne zmiany, na które dzieci muszą być przygotowane i które muszą akceptować – podkreśla Zbigniew Kaliszuk.
Kaliszuk: Nie spodziewamy się wykreślenia z podstawy szkodliwych treści
Minister Barbara Nowacka powołała zespół, który ma przeanalizować dotychczasową podstawę programową edukacji zdrowotnej i wskazać szczegółowe treści, które będą nieobowiązkowe. – Niestety, raczej nie możemy spodziewać się wykreślenia z podstawy programowej szkodliwych treści. Obawiam się, że prędzej niektóre zagadnienia, które obecnie znajdują się w dziale "zdrowie seksualne", takie jak kwestie dotyczące aborcji, in vitro, orientacji seksualnej, czy zaburzeń tożsamości płciowej, mogą zostać przeniesione do innych działów np. do działu "zdrowie społeczne" albo "wartości" – ocenia Zbigniew Kaliszuk
Podkreśla też, że nieakceptowalna jest również przyjęta formuła zajęć, w której „edukacja seksualna” ma być integralną częścią obowiązkowej „edukacji zdrowotnej”, a rodzice mają mieć jedynie prawo do wypisania dziecka z konkretnych lekcji. – Narażałaby ona dzieci na marnowanie czasu („okienka” między zajęciami) oraz stygmatyzację koleżeńską i stawiałaby wielu rodziców przed bardzo niekomfortowym dylematem, które rozwiązanie będzie dla dziecka mniej szkodliwe – stwierdza.
Aby edukacja zdrowotna faktycznie stalla się przedmiotem obowiązkowym, minister edukacji narodowej będzie musiała przygotować projekty zmian w "rozporządzeniu w sprawie ramowych planów nauczania" oraz w rozporządzeniu „w sprawie podstawy programowej", a następnie poddać je konsultacjom publicznym. Fundacja Grupa Proelio planuje w ich ramach zgłosić swój sprzeciw. W tym celu uruchomiła nowy apel: Nie chcemy „edukacji zdrowotnej” ingerującej w sferę wartości!, pod którym rozpoczęła zbiórkę podpisów.
Postulaty Fundacji Proelio
– Mamy dwa kluczowe postulaty. Po pierwsze, tematyka dotycząca wartości musi być w całości, a nie tylko w części nieobowiązkowa. Po drugie, komponent dotyczący "zdrowia seksualnego" oraz inne zagadnienia dotykające sfery wartości powinny być całkowicie wyłączone z zakresu zajęć "edukacja zdrowotna". Można im, co najwyżej, poświęcić osobne zajęcia fakultatywne, o udziale w których decydowaliby rodzice – wyjaśnia Zbigniew Kaliszuk.
– Bardzo proszę o podpisanie i udostępnienie apelu. Nie mam wątpliwości, że gdyby nie społeczny sprzeciw, to już od kilku miesięcy w szkołach byłaby realizowana obowiązkowa edukacja seksualna, w wersji skrajnie deprawującej. Dzięki akcjom protestacyjnym sytuacja jest znacznie lepsza, ale nie znaczy to, że jest zadawalająca i że mamy się na nią godzić. Konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, dlatego w szkole nie może być miejsca na jakiekolwiek ingerowanie w sferę wartości wbrew rodzicom – apeluje.
Apel "Nie chcemy edukacji zdrowotnej ingerującej w sferę wartości!" można podpisać TUTAJ.